Prokuratura konsekwentnie oskarża Józefa Banasiaka o zabicie złodzieja ponieważ są na to dowody. Jakby nie było dowodów na pewno by prokuratura nie oskarżała.
Mężczyzna wtargnął w nocy z nożem do ogrodu oskarżonego, rzekomo aby ukraść choinkę. Nie wierzę w żadne wymiary sprawiedliwości w Polsce. Jak się podniesie rękę na bandytę idzie się do więzienia - mówi Banasiak, który spędził 9 miesięcy w areszcie. Tłumaczy, że próbował jedynie bronić domu i rodziny przed intruzem.
Sądy mają jednak problem z wyjaśnieniem kiedy i dlaczego zaatakował złodzieja odebranym mu nożem. Zeznania samego Banasiaka różnią się. Różnie też sądy oceniają czy była to obrona konieczna: Jeśli to dla wytrawnych prawników jest skomplikowane to tym bardziej skomplikowane jest dla społeczeństwa - przyznaje obrońca Banasiaka.
Raz sąd uznał, że pod wpływem strachu Banasiak przekroczył granice obrony, ale nie poniesie kary. Innym razem, że nie była to obrona tylko atak i skazał Banasiaka na karę wiezienia za śmiertelne zranienie człowieka.
06:00