Sprawą tej straty zajmą się teraz prokuratura i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. One już od połowy zeszłego roku badają zagraniczne inwestycje KGHM z ostatnich lat. Można się spodziewać, że informacje dotyczące tej straty również trafią do śledczych.
Prawdopodobnie popełniono pewne błędy w zakresie oceny samego złoża. I ponieważ te pierwotne założenia nie zostały zrealizowane, to związany jest z tym cały szereg konsekwencji. Także pewne ewidentne błędy operacyjne - mówi urzędujący od października prezes KGHM Radosław Domagalski-Łabędzki.
Sprawa zakupienia przez KGHM złóż w Chile budzi emocje od dłuższego czasu. W sierpniu Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego skierowała do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu wniosek o wszczęcie śledztwa w sprawie możliwych nieprawidłowości przy zakupie przez KGHM kanadyjskiej spółki będącej właścicielem złóż metali w Chile.
To zawiadomienie dotyczyło możliwości popełnienia przestępstwa przez osoby zarządzające KGHM Polska Miedź w okresie od grudnia 2010 do marca 2012. Kolejne straty wynikające z tej inwestycje także mogą zostać wzięte przez śledczych pod uwagę.
Sprawa Chile zaczęła się w marcu 2012 roku. Wtedy KGHM przejął kanadyjską spółkę Quadra FNX. Polska spółka miedziowa zapłaciła za Quadrę 2,9 mld dolarów kanadyjskich (około 9,1 mld złotych) i zmieniła nazwę tej spółki na KGHM International. Jak informowano, w momencie przejęcia Quadry spółka ta posiadała udokumentowane zasoby miedzi w wysokości ponad 8 mln ton i znaczne zasoby innych metali jak m.in. złoto i molibden. Posiadała sześć działających kopalń w rejonach o niskim ryzyku politycznym i technicznym: Arizonie, Newadzie, kanadyjskim Ontario i w Chile. Problemem okazały się zwłaszcza złoża molibdenowe.
(mpw)