Byli pracownicy sieci zeznali, że od 1996 roku przez cztery lata, czyli w okresie kiedy we Francji obowiązywało embargo na import brytyjskiej wołowiny, mięso to było mimo wszystko sprowadzane z Wysp i serwowane klientom. Według tych zeznań, pracownicy firmy po prostu zmieniali angielskie etykiety na francuskie lub południowoamerykańskie.
Osoby, o spowodowanie śmierci których oskarżona jest sieć, miały zwyczaj stołowania się w restauracjach "Buffalo Grill". Obrońcy twierdzą jednak, że nie ma dowodów na to, że ludzie ci zjedli zakażone mięso właśnie tam. Prokuratura odpowiada, że dochodzenie jeszcze się nie skończyło.
Komentatorzy uważają, że sprawa jest tym bardziej bulwersująca, iż główny oskarżony jest jednym z niezależnych doradców francuskiego ministra rolnictwa. Dodajmy, że notowania akcji "Buffalo Grill" zostały zawieszone na paryskiej giełdzie po tym, jak straciły ponad 90 procent wartości.
Foto: Archiwum RMF
10:00