Według transportowców, przepisy wydają się niezgodne z tak zwanymi filarami ekonomicznym i socjalnym Unii Europejskiej. Ta sama praca kierowcy będzie różnie wyceniana w zależności od tego, przez jaki kraj kierowca przejeżdża.
Unia Europejska opierała się na filarach ekonomicznych: swobody przepływu osób, kapitału, towarów i przedsiębiorczości. Rok temu przyjęty został też filar socjalny. Mówi on o ochronie pracowników i ich socjalnych prawach. Przyjęte przepisy trzeba oceniać, czy nie idą wbrew tym filarom. Jeżeli spojrzymy na przyjęte rozwiązania, wychodzi na to, że ta sama praca kierowcy, w tych samych warunkach, będzie różnie wyceniana w zależności od tego, czy realizuje on przewozy z rynku własnego czy cudzego. To w sposób oczywisty będzie niezgodne z filarem praw ekonomicznych, bo to ogranicza swobodę świadczenia usług na jednolitym, unijnym rynku transportowym. Jest tu wiele elementów o charakterze dyskryminacyjnym i protekcjonistycznym - podkreśla Maciej Wroński.
Właściciele firm transportowych chcą, aby te wstępne wnioski potwierdzili specjaliści z zakresu prawa unijnego. Ekspertyza ma być gotowa w przyszłym roku. Wtedy zostanie przekazana rządowi, aby ten mógł interweniować w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
oprac.