Nie ma nic gorszego niż wyjście na stok wprost zza biurka, bo nasze bezpieczeństwo na śniegu jest bezpośrednio związane z właściwą zaprawą fizyczną. Do tego również dochodzi alkohol, który złudnie traktujemy jako napój rozgrzewający organizm. W rzeczywistości procenty powodują, że nasze mięśnie są zwiotczałe, a w głowie pojawiają się brawurowe pomysły - o wypadek nie jest więc trudno.
Odpowiedni trening przygotowawczy to taki, który rozpoczyna się na 2-3 miesiące przed wyjazdem na zimowy urlop. Bardzo ważne jest, aby zaplanować systematyczny wysiłek, który poprawi kondycję i zwiększy wytrzymałość organizmu, wzmocni masę mięśniową i zapewni im właściwą elastyczność. Warto włączyć takie aktywności jak: bieganie, rower, pływanie. W większości prowadzimy siedzący tryb życia i pracujemy przed komputerem, po czym zapinamy narty i wskakujemy na wyciąg - brak przygotowania fizycznego grozi urazem. Co w sytuacji gdy wyjazd już za pasem? Staraj się ćwiczyć w domu po ok. 45 minut dziennie.
Choć białe szaleństwo przynosi ogromną dawkę endorfin, to jest jednym z najbardziej kontuzjogennych sportów. Do najczęstszych urazów należą: uszkodzenia ścięgien, więzadeł, skręcenia i zwichnięcia stawów, złamania kości oraz stłuczenia, a także zmiany przeciążeniowe. W narciarstwie najbardziej cierpią stawy kolanowe, bo szacuje się, że aż 30-40% wszystkich urazów na nartach stanowią właśnie urazy kolan. Snowboardziści za to dużo częściej doznają urazów barku i nadgarstka. Na pewne kontuzje nie mamy wpływu, dlatego pamiętajmy o bezpieczeństwie naszym i innych, dostosowujmy styl jazdy do panujących warunków i ruchu na stoku. Pamiętajmy o refleksie i skupieniu!
Ryzyko urazu jest duże podczas pierwszych ślizgów, ponieważ jesteśmy nierozgrzani i traktujemy je jako przygotowanie. Podświadomie jeździmy asekuracyjnie i mamy sztywne mięśnie i stawy nóg, rąk czy kręgosłupa, o wypadek więc nie trudno. Paradoksalnie jednak, to ten ostatni zjazd jest najbardziej ryzykowany. Wydaje nam się, że po całym dniu na stoku nasze ciało jest w pełni przygotowane, a mięśnie elastyczne. Wówczas jesteśmy nieustraszeni, wykonujemy skomplikowane ewolucje i pojawia się brawura.
Dolegliwości bólowe po dynamicznym dniu na stoku są spowodowane mikrouszkodzeniami mięśni, które nie były przygotowane na intensywne rozciąganie. Pamiętajmy, aby uniknąć "zakwasów", bardzo ważna jest rozgrzewka. Żeby do takich dolegliwości nie dopuścić, po treningu wybierzmy również posiłek bogaty w białko i węglowodany. Ponadto, pierwszego dnia na stoku, zakończmy jazdę kiedy jeszcze mamy siłę i nie forsujmy się za bardzo. Po wysiłku możemy również wziąć gorącą kąpiel lub prysznic - naprzemiennie oblewać mięśnie zimną i ciepłą wodą. W wielu narciarskich kurortach można skorzystać z sauny - to również dobry pomysł na rozluźnienie naciągniętych mięśni.
Sprzęt musi być dopasowany do naszych indywidualnych uwarunkowań, umiejętności i techniki jazdy. Odpowiednia długość nart i deski oraz buty we właściwym rozmiarze podniosą poziom bezpieczeństwa. Bardzo ważne są sprawne wiązania, które muszą wypiąć nartę w momencie upadku - to uchroni przed bardzo bolesnym i poważnym złamaniem. Nie zapominajmy również o kasku. Choć jest obowiązkowy tylko do 16. r. ż., to urazy głowy stanowią 10-20% wszystkich urazów na stoku. Dostępne są również odpowiednie ochraniacze na kolana, nadgarstki, a nawet kręgosłup.
Wybór właściwej trasy, dostosowanej do naszych umiejętności, to podstawa bezpieczeństwa na stoku. Do wielu wypadków bowiem dochodzi na najtrudniejszych, czarnych trasach, na których pojawiają się nieprzygotowani narciarze i snowboardziści. Wówczas często dochodzi do groźnych kolizji, które są jeszcze groźniejsze ze względu na dużą prędkość. Pamiętajmy, aby zwracać uwagę na oznaczenia tras.
Złudnie wydaje nam się, że nie ma nic złego w spożywaniu alkoholu podczas jazdy na nartach czy na snowboardzie. W rzeczywistości alkohol podczas wysiłku fizycznego szkodzi naszemu organizmowi. Do tego dochodzi zaburzona ocena sytuacji. Często po grzanym winie czy herbatce z prądem zaczynamy szarżować, wydaje się nam, że stajemy się nieśmiertelni i mamy ogromną chęć rywalizacji. Wypadki na stoku po alkoholu są bardzo poważne, nie mamy wówczas do czynienia tylko ze zwichnięciami czy nawet złamaniami, a bardzo rozległymi urazami. Jazda po alkoholu to dużo większe zagrożenie dla innych narciarzy, w tym przede wszystkim dzieci, które rozpoczynają swoją przygodę na stoku. A jeśli uważasz, że odpowiednie i regularne treningi przygotowawcze i rozgrzewki są stratą czasu, musisz sobie uświadomić, że leczenie może potrwać znacznie dłużej aniżeli właściwe przygotowanie. Zadbaj o formę, aby zimowy urlop był udany i nic nie przeszkodziło nam w zimowych ewolucjach.