Sekcję zwłok wykonano u zmarłych w wieku 45-50 lat. Według specjalisty ilość nanoplastiku w ich mózgach sięgała 4800 mikrogramów w jednym gramie, czyli 0,48 proc. wagowo, co odpowiada standardowej plastikowej łyżeczce.
Profesor przyznaje, że dotychczasowe metody pomiaru nanoplastiku nie są jeszcze precyzyjne, może być go zatem mniej lub nawet więcej, niż wskazują na to przeprowadzone badania. Intensywnie pracujemy wciąż nad udoskonaleniem tych metod, co w mojej ocenie będzie możliwe w przyszłym roku - dodaje.
Zdaniem innego naukowca - prof. Phoebe Stapleton z Rutgers University w Piscataway w stanie New Yersey - wykrycie nanoplastiku w mózgu nie oznacza jeszcze, że powoduje on w nim uszkodzenia. Konieczne są badania wykazujące, jak nanocząsteczki mogą wpływać na komórki mózgu i czy są dla niego toksyczne.
Nie ma też pewności, czy mózg może się oczyścić z nanoplastiku, co jest możliwe w przypadku innych narządów, takich nerki i wątroba.
Prof. Philip Landrigan z Boston College zwraca uwagę, że coraz więcej jest w naszym otoczeniu różnego rodzaju wyrobów z plastiku i jego mikrocząstek. Połowę całego dotąd wytworzonego plastiku wyprodukowano od 2002 r., a jego produkcja może się jeszcze podwoić do 2040 r. - zaznacza w wypowiedzi dla CNN.
Specjalista ostrzega, że mikroplastik jest jak koń trojański, który wprowadza do naszego organizmu tysiące substancji chemicznych, spośród których część jest niewątpliwe szkodliwa. Z niektórych badań wiemy, że mikroplastik i nanoplastik są szkodliwe, choć daleko nam jeszcze do pełnego poznania tego negatywnego wpływu - twierdzi.