Magdalena Wojtoń, RMF FM: Pani Danusiu, jakie to uczucie, kiedy kilka tysięcy osób pomaga spełniać marzenia?
Danuta Bujok, podopieczna Fundacji Jaśka Meli "Poza Horyzonty" : Rzecz niesamowita, że ludzie chcą w taki sposób pomagać, żebym mogła spełnić swoje marzenia.
A jakie to marzenia?
Żeby dobrze funkcjonować każdego dnia, żeby nie było żadnych problemów z kikutem. Marzenia zawsze są, prawda? Bez marzeń życie nie jest takie kolorowe.
Będą zbierane pieniądze na protezę dla pani.
Na protezę do chodzenia, i fajnie.
I będzie pani więcej mogła, a pani jest bardzo ambitna i chce dla nas zdobyć medal.
Ojej, odległe marzenie, w każdym bądź razie tak - moim celem jest biegać, może w przyszłości paraolimpiada, ale tak jak mówię, protezy do chodzenia są drogie, a tym bardziej proteza do biegania. Niestety to jest taki system, że trzeba to wymieniać, bo to się zużywa, takie protezy. Więc mam nadzieję, że kiedyś w przyszłości znajdzie się jakiś sponsor i pomoże mi się wybić gdzieś wyżej. Niestety, bez sponsorów będzie ciężko zdobyć pieniądze na protezy do biegania i móc zrealizować swoje cele. A ja jestem zbyt energiczną dziewczyną, nienawidzę siedzieć w miejscu i lubię jak się coś dzieje, lubię poznawać nowe osoby i chciałaby ten entuzjazm wykorzystać .
Ma pani taką możliwość, żeby powiedzieć coś do tych wszystkich ludzi, do tych setek, do tych tysięcy, którzy dla pani pobiegną. Co pani im chciała przekazać?
Na pewno chciałabym im podziękować i życzyć powodzenia w tym biegu. To jest coś niesamowitego, że dołożą swoją cegiełkę. Każda z tych osób. To jest coś wyjątkowego, coś wspaniałego.
I będzie pani im w niedzielę kibicować?
Tak. Będę bardzo mocno trzymała kciuki i już się nie mogę doczekać.