RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Prof. Krzysztof Błażejczyk: Za 60 lat może nastąpić drastyczny wzrost temperatury

Aktualizacja: Środa, 2 września (17:00)

"Po 2070 roku scenariusz najmniej korzystny zakłada bardzo drastyczny wzrost temperatury" - mówi gość programu "Danie Do Myślenia" klimatolog prof. Krzysztof Błażejczyk. "Będziemy musieli się jakoś zaadaptować, można przenieść się na północ. Może trzeba będzie zacząć wymyślać powszechną klimatyzację" - dodaje profesor. "Spoglądając w przyszłość, modelarze klimatyczni zakładają wzrost średniej temperatury globalnej, pod koniec obecnego wieku od 2 do 6 stopni Celsjusza" - ocenia prof. Krzysztof Błażejczyk. Według gościa RMF Classic "nie możemy powiedzieć nie róbmy nic, damy radę, bo zostało nam nie tak wiele czasu". Efekt cieplarniany? Prof. Błażejczyk uważa, nie tylko natura zawiniła. "Człowiek też ma tutaj swój kamyczek" - mówi klimatolog. Dodaje, że ostatnio towarzyszące nam wysokie temperatury mogą być przyczyną nakładania się cykli naturalnych.

Tomasz Skory: Gościem Dania do myślenia jest profesor Krzysztof Błażejczyk, szef zakładu klimatologii wydziału geografii Uniwersytetu Warszawskiego, klimatolog. Wygląda na to, że pogoda będzie nam się przełamywać. Prognozy na dzisiaj są dość pocieszające, ale tegoroczny czerwiec, lipiec, a pewnie i sierpień były już oficjalnie najcieplejszymi miesiącami w historii badań. Poprzedni rekord roczny był pobity z kolei w ubiegłym roku. Reasumując, jak się to złoży jedno z drugim, to wygląda na to, że jest coraz cieplej, bezsprzecznie. Można to uznać za koronny dowód na globalne ocieplenie, już taki nie podlegający dyskusji, prawda?

Profesor Krzysztof Błażejczyk: Tak. Jak się analizuje średnie sezonowe, czy miesięczne i roczne wartości, to rzeczywiście w pierwszej 10 najcieplejszych lat jest ostatnie 8 lat. W związku z tym, rzeczywiście jest coś na rzeczy. Wprawdzie rekord bezwzględny nadal jest sprzed 100 lat, ale nie jesteśmy go w stanie pobić.

Wcześniejsze rekordy pochodziły sprzed 100 lat, z lat 20-stych. Czy to jest tak, że te wahania temperatury występują w jakichś cyklach powtarzających się, które pozwalałyby nam mniemać, że to może jednak nie my nabroiliśmy - nie my ludzie nabroiliśmy, tylko natura tak sama to reguluje, że co 100 lat jest gorąco.

Cykliczność tych zmian jest badana od kiedy w ogóle zaczęto obserwować,  jakieś 20, 30 lat temu to stopniowe wzrastanie temperatury...

Gwałtowne..

I rocznikowo gwałtowne wzrastanie temperatury, to zaczęto przeglądać rejestry wstecz - te, które były dostępne, za ostatnie 100, 200 lat obserwacyjne, wcześniej to jakieś dane pośrednie. I stwierdzono, ze na przestrzeni ostatnich kilkuset lat i te dane pomiarowe i dane, jakby zrekonstruowane z innych źródeł, bo termometr wynaleziono w XVII wieku i wcześniejszych danych nie ma. Długie ciągi sięgają początku wieku XIX. Zauważono, że rzeczywiście to są takie ciągi, powiedzmy 10-letnie, kilkunastoletnie i jednocześnie około 100-letnie ciągi wzrostów i spadków temperatury. W pewnym momencie zaczęto to wiązać z pewnymi naturalnymi procesami, procesami aktywności słonecznej. I pewnymi tzw. cyklami orbitalnymi, które mają troszkę dłuższy zakres występowania i zmienności. Ale okazuje się, że ta aktywność słoneczna zmienia się w takim cyklu około 100-letnim, 400-letnim i 10-letnim. W związku z tym w pewnym momencie mogą się te cykle na siebie nakładać...

I teraz mamy do czynienia z czymś właśnie takim...?

I teraz możemy mieć do czynienia z takim właśnie skumulowaniem się tych cykli naturalnych, które dają ten wyższy efekt termiczny. Poza tym nie oszukujmy się, człowiek tutaj nie jest taką zupełną owieczką, która...

... bo świat naukowy, ale i przemysł i politycy i media od lat odkąd to zauważono - te korelacje, toczą dość intensywny spór o to, w jakim stopniu i czy w ogóle do globalnego ocieplenia przyczynia się działalność człowieka, a pan jest po stronie czyjej? Pan nas obciąża, nas ludzkość?

To nie jest tak, że my nie jesteśmy bez winy. Te różne działania - produkcja ciepła, emitowanie różnych gazów cieplarnianych. Mówi się o CO2, ale to są przecież różne gazy, które zwiększają ten efekt cieplarniany, który jest efektem naturalnym. Bez tego efektu nie byłoby życia na ziemi, ale on wyraźnie się nasila pod wpływem naszej działalności i tutaj nie możemy powiedzieć, że my w tym nie bierzemy udziału...

A co pan mówi w takim razie tym, którzy mówią "nie, to te cykle przecież, tylko, że się nałożyły"? Bo są tacy koledzy pańscy po fachu.

Są tacy koledzy, ale wtedy - nie tylko ja, ale osoby, które mają podobne poglądy - mówią no w porządku, ale nigdy wcześniej te cykle naturalne - bo one były i są znane rekonstrukcje powiedzmy od XVI wieku - nigdy nie dawały tak wysokiego efektu, mimo, że też nakładały się na siebie. W związku z tym nie można powiedzieć, że tylko natura tutaj zawiniła, czy jest odpowiedzialna za to. Człowiek też ma tutaj swój kamyczek.

To popatrzmy w przyszłość. Jeśli nic z tym nie zrobimy, to za - no właśnie, pytanie na koniec: susza atmosferyczna, czyli brak opadów, obniżenie poziomu wód gruntowych, zaburzenia bilansu wód, cyrkulacji powietrza, dość gwałtowne zjawiska atmosferyczne, jakieś huragany, silne wiatry... Brzmi to jak scenariusz upadku cywilizacji, bo przepadają plony, pojawia się głód, tak bywało w historii ludzkości...

Bywało, tak...

Kiedy? Czy mamy jeszcze chwilę?

Mam takiego doktoranta z Iraku, który bada właśnie oddziaływanie tych zmian klimatu na upadki, zmiany cywilizacji. Rzeczywiście jest to bardzo czytelne. To są 3000 lat przed narodzeniem Chrystusa, w związku z tym można to śledzić. To rzeczywiście bardzo się tam sprawdza i potwierdza. Natomiast spoglądając w przyszłość - zgodnie z pana życzeniem - to modelarze klimatyczni zakładają, że - to są różne scenariusze rozwoju cywilizacji - one zakładają wzrost temperatury pod koniec obecnego wieku, XX...

XXI? 

Od mniej więcej 2 do prawie 6 stopni Celsjusza tzw. średniej temperatury globalnej. Oczywiście najczęściej podawany scenariusz mówi o 3, 3,5 stopniach wzrostu, przy czym, jak patrzymy na to w ciągach czasowych, to mniej więcej tak do 2050, 2060 roku ten wzrost będzie bardzo stopniowy, potem pewne procesy - i naturalne i znowu antropogeniczne - kumulują się i... zresztą każdy scenariusz zakłada po 2070 roku ten najmniej korzystny dla nas, bardzo drastyczny wzrost temperatury w ostatnich trzech dekadach tego wieku.

Czyli od 2070 do 2100 będziemy musieli sobie poszukać innego miejsca do życia?

Kto będzie miał taką możliwość, to niech się już zacznie rozglądać. Natomiast na poważnie - będziemy musieli się jakoś do tego zaadaptować. Można się przenieść na północ, ale i społeczeństwa będą musiały się zaadaptować. Jakieś lepsze systemy izolacyjne, zamiast ogrzewania może trzeba będzie wymyślić. 

Powszechną klimatyzację?

Powszechną klimatyzację, przynajmniej u nas. Mamy na to trochę czasu, ale nie możemy powiedzieć "nie róbmy nic, damy radę", bo mamy taką jako ludzie tendencję.

Bo zostało nam kilkadziesiąt lat...

Bo zostało nam w sumie nie tak wiele czasu. Pewne problemy wymagają sporych nakładów i czasu w przygotowaniu, pewnych procedur i także pewnych środków. Nie udawajmy, że nic się nie dzieje...

RMF Classic

Źródło:  

Nie przegap

Dalsza część artykułu pod materiałem video: