Kiedy w 1999 roku prywatyzowano PZU, Belka był członkiem Rady Nadzorczej BIG Banku Gdańskiego (dzisiejszego banku Millenium), który do spółki z Eureko kupował akcje PZU. Jednocześnie prof. Belka był też członkiem Międzynarodowej Rady Nadzorczej ABN-Amro, a ABN-Amro Bank Polska był doradcą prywatyzacyjnym Ministerstwa Skarbu przy wycenie i prywatyzacji PZU.
Według słów Belki – w jednoczesnym doradzaniu sprzedającemu i udziale w kupowaniu największego polskiego ubezpieczyciela nie było jednak konfliktu interesów, bo jak wyjaśniał w 2005 przed sejmową komisją odpowiedzialności konstytucyjnej – w wycenie nie brał udziału, a na posiedzeniu Rady Nadzorczej Banku, kiedy ta decydowała o zgodzie na zakup 10 proc. akcji PZU - po prostu go nie było.
Formalnie to może nawet bez zarzutu, choć i tu można mieć wątpliwości. Nawet jednak jeśli nie stanowiło to naruszenia oczywistych zasad, żeby w to uwierzyć, trzeba też dać wiarę, że ani kupujący PZU bank, ani sprzedające ministerstwo niczego od swojego wysoko opłacanego specjalisty nie wymagały.
Prywatyzacja PZU była największą i najbardziej skomplikowaną polską prywatyzacją, a ani doradca prywatyzacyjny resortu skarbu, ani zainteresowany kupnem uczestnik konsorcjum z Eureko - nie skorzystały z wiedzy i umiejętności tak wysoko kwalifikowanego eksperta.
;-)
Marek Belka po prostu się wówczas marnował....
Autor bardzo żałuje, że nie znalazł znaku graficznego (tzw. emoticona lub smiley'a), który oddawałby pełnię uczuć powątpiewania w postawioną w powyższym zdaniu tezę. Puszczający oko emoticon ;-) wyraża jedynie ich część.