Brak jasnych komentarzy PiS i Kancelarii Prezydenta oznacza, że dla nich pismo skazanego w "aferze taśmowej" Marka Falenty to tylko rozpaczliwa obrona niewiarygodnego skazańca. Podobnie opisuje sprawę Zbigniew Ziobro. Ten prosty obraz może się jednak zmienić w prawdziwą katastrofę obozu rządzącego - jeśli Falenta jednak nie blefuje i rzeczywiście ma dowody na to, że politycy PiS inspirowali nagrywanie konkurentów w restauracjach.
Gdyby okazało się, że skazany, piszący "Nie zamierzam umierać w samotności. Ujawnię zleceniodawców i wszystkie szczegóły" ma np. nagrania rozmów z politykami PiS, świadczące o tym, że "afera taśmowa" była przez nich przygotowana - w oczywisty sposób wybuchnie skandal, a opozycja będzie miała podstawy, żeby zarzucać dziś rządzącym brudną grę, która ostatecznie wpłynęła na wynik wyborów w 2015 r.
Falenta twierdzi, że takie dowody ma. Wymienia nazwiska kilkunastu osób, biorących udział w procederze przygotowywania i politycznego wykorzystywania dokonywanych potajemnie nagrań. Jeśli rzeczywiście tak jest - najwyższy czas na to, by te dowody pokazał.