Przed świętami na chwilę pojawił się promyk nadziei - z drogi zniknęły światła, które dwudziestominutową podróż potrafiły wydłużyć do ponad godziny. Tyle, że jak dowiedziałem się w bydgoskim oddziale Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, to tylko tymczasowe udogodnienie na czas świąt i Sylwestra. Wkrótce uciążliwe wahadełka powrócą.
GDDKiA ma jednak poważniejszy problem, niż chwilowe opóźnienia - projektanci trasy zapomnieli o zjazdach do przydrożnych knajpek i przedsiębiorstw. Tak jest między innymi w Skępem, gdzie właściciele smażalni ryb i stacji benzynowej już liczą straty.
Generalna Dyrekcja tłumaczy, że perturbacjom winni są lokalni samorządowcy, którzy w porę nie zgłosili swoich poprawek do projektu nowej "dziesiątki". Ci z kolei twierdzą, że wszystko odbywało się za ich plecami. Jednego można być pewnym - droga jeszcze długo nie będzie ostatecznie gotowa.