Co się kryje za tą zmianą? Otoczenie Ashton zaczęło się krzywić na Dowgielewicza. Nagle okazał się nie dość dobry. Walka o najwyższe stołki w europejskiej dyplomacji ostatnio bardzo się zaostrzyła. Polskiemu kandydatowi zaczęto wytykać brak doświadczenia w dyplomacji, młody wiek czy niskie, ostatnio zajmowane stanowisko w Komisji Europejskiej.
Dowgielewicz zaczął tracić szanse na fotel przy Ashton, natomiast rząd za wszelką cenę chce go mieć. Warszawa nie może sobie pozwolić na przegraną w tej sprawie, bo już dawno ogłosiła, że ważniejsza jest jakość, a nie na ilość stanowisk w europejskim korpusie dyplomatycznym (premier Tusk mówił nawet podczas jednego z unijnych szczytów, że "nie będzie biurem pośrednictwa pracy" dla setek Polaków). Dlatego jako ratunek pojawił się - Popowski.
To, czego brak Dowgielewiczowi - posiada - Popowski. Starszy, bardziej doświadczony w polityce zagranicznej i obrony, piastował dyrektorskie stanowisko. Dowgielewicz uchodzi za człowieka z narodowej dyplomacji, Popowski za człowieka z - europejskich instytucji. Mając dwóch kandydatów, którzy się uzupełniają Warszawa chce zwiększyć swoje szanse. Byleby nie przelicytowała.