RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Ćwierćfinały są najpiękniejsze

Aktualizacja: Wtorek, 1 lipca (07:00)

Odkąd pamiętam, na wielkich turniejach to ćwierćfinały przynoszą najwięcej emocji. W 1/8 finału jest jeszcze zbyt wiele drużyn, dla których samo wyjście z grupy jest sukcesem. W półfinałach pojawia się już nerwowość związana z bliskością bezpośredniej potyczki o końcowy triumf. Z finałami bywa różnie - presja może spętać nogi piłkarzom, ale czasem ten mecz meczów wydobywa z futbolu całe jego piękno. Nie zmienia to faktu, że najbardziej efektowne są ćwierćfinały. Tak będzie i teraz.

Po pierwsze mamy dwa mecze zapowiadające się na piłkarskie arcydzieła.

Po pierwsze Niemcy zagrają z Argentyną. Niemcy jak nie Niemcy. Niemcy młodzi, szybcy, ale nieobliczalni. Kiedy im wychodzi, to na całego.

Kiedy coś nie idzie, to mamy mecz z Serbią - porażka, czerwona kartka, pudło z karnego. Ta drużyna jest niebezpieczna, ale w równym stopniu dla rywala, co i dla siebie. Nie ma w niej doświadczonego lidera, który w razie kryzysu może wstrząsnąć innymi. Argentyna ma za to dwóch liderów. To Diego Maradona i Leo Messi. Nie zgadzam się z wieloma opiniami, że Diego jest fatalnym trenerem, a Argentyna gra jak zlepek indywidualności. Wręcz przeciwnie. Maradona gra rolę po trosze podobną do Jose Mourinho. Skupia na sobie uwagę, te negatywne, często skrajne emocje. Dzięki temu piłkarze są wolni od presji. Tylko że - inaczej niż Portugalczyk - nie jest trenerskim technokratą, ale ojcem dla piłkarzy.

Szalonym, ale takim, za którym pójdą w ogień. Dawno nie widziałem tak wspaniałej atmosfery w drużynie Argentyny. Jeśli jeszcze Messi zacznie zdobywać bramki, to może być to drużyna na miarę tytułu mistrzowskiego.

Trochę większą zagadką jest Holandia. Tak, Holandia, bo to ona jest dla mnie faworytem meczu z Brazylią. Holandii zarzuca się co prawda zdradę pomarańczowych ideałów - na pierwszym miejscu styl, a dopiero potem wynik, ale w moich oczach drużyna na tym zyskuje. Przed laty Brazylijczycy też woleli przegrać 5:6 niż wygrać 1:0. Kiedy poprawili obronę zaczęli zdobywać tytuły (pomijam oczywiście czas, w którym grał Pele). I w RPA Holandia rzeczywiście nie zachwyca. Zachwycała w meczach grupowych na EURO 2008. Rozbiła Włochów, zmiażdżyła Francuzów.

I co? I odpadła w ćwierćfinale z Rosją. Dlaczego może pokonać Brazylię? Canarinhos są oczywiście groźni, ale nie mają w zespole gwiazdy na miarę Leo Messiego. Gdyby Kaka był w formie sprzed dwóch, trzech lat, Brazylia byłaby rozstawiona z jedynką.

Fantastyczny będzie też mecz Urugwaj - Ghana. Obie drużyny już osiągnęły więcej, niż od nich oczekiwano. Południowy temperament nie pozwoli im na kalkulację. Łyżką dziegciu w beczce miodu stanie się zapewne starcie Paragwaju z Hiszpanią. Nie widzę tu miejsca na fajerwerki, choć to może być ważny mecz dla mistrzów Europy. Jeśli się przełamią i strzelą 3-4 bramki po świetnej grze, mogą wrócić do grona kandydatów do tytułu. Na razie są na granicy.

Źródło: RMF FM FB
Dalsza część artykułu pod materiałem video: