Piętnuje na przykładzie Giertycha i Gowina. Nie sposób się z Nią nie zgodzić. Ale też nie sposób nie zauważyć, że stosunek "etyczki" Środy (chyba takiego określenia powinienem użyć, by nie narazić się na zarzut dyskryminacji kobiet) do kwestii odpowiedzialności, jawi mi się jako wielce selektywny. Powstaje z goła wrażenie, jakby daltonista rozprawiał o kolorach.
Na łamach, na których publikuje Środa od pewnego czasu, gości S. Niesiołowski. Na tych łamach lewicę reprezentuje L.Miller i J.Palikot. Ten pierwszy - pamiętam to dobrze - reprezentował w Sejmie swego czasu najbardziej agresywne skrzydło ZChN-u. Ten drugi był członkiem Biura Politycznego Polskiej Partii Komunistycznej, a także kandydatem Samoobrony w wyborach. J.Palikot był już wszystkim.
Podobnie jak M.Środa myślę, że nikt nie powinien zapominać jaką rolę już pełnił Giertych i Gowin. Mam jednak wątpliwość, czy M.Środa zgodziłaby się tak samo potraktować pozostałe wymienione przeze mnie trzy osoby. I to jest problem.
Ludzie mają prawo zmieniać poglądy. Ba, nieraz można ich za to cenić. Ale jest jeden ważny warunek - te zmiany nie mogą być interesowne, a jeżeli jest wątpliwość, że są ...
Wiarygodność w polityce jest fundamentem demokracji. Gdy jej brakuje, niknie zaufanie ludzi do ich reprezentantów. Mamy z tym ogromny problem. Ale nie jest to tylko - a może i nie najbardziej - problem ludzi prawicy. Także liberałów, a najbardziej tych, którzy występują pod szyldem lewicy.