Dobrze, że remont dworca wreszcie się zaczął. Szkoda tylko, że przygotowane oznakowanie od razu trzeba poprawiać. Tak jakby ci, którzy ustawiali znaki w ogóle nie przetestowali drogi, którą wyznaczyli pieszym. Dlatego podróżni biegają między peronami z ciężkimi walizkami szukając wyjść w odpowiednią stronę miasta lub przystanków. Część z nich szuka też kas, do których droga nie została wystarczająco jasno opisana. Teraz bilety kupuje się w kontenerach ustawionych na zewnątrz dworca, po prawej stronie.
Ciekawostką jest też, że turyści mogą skorzystać tylko z czterech przenośnych toalet, za które trzeba zapłacić 2,5 złotego. Tym faktem zdziwiony był nawet rzecznik PKP Łukasz Kurpiewski, który obiecał, że sprawdzi o co chodzi z toaletami. Przekonywał też, że w ciągu kilku najbliższych dni oznakowanie dworca w remoncie zostanie poprawione.
Wydawało nam się, że ruch został poprowadzony odpowiednio, praktyka pokazała, że część pasażerów wciąż ma kłopoty z trafieniem w odpowiednie miejsca. Dlatego przyjrzymy się dworcowi i zamontujemy dodatkowe tablice w hali, na peronach i w tunelach - obiecał Kurpiewski.
A my może doczekamy dnia, w którym raz ustawione oznakowanie nie będzie od razu wymagało poprawek.