Śledztwo trwało trzy lata. Drobiazgowa analiza spraw, w których pojawia się około 20 przestępców, pozwoliła policjantom stopniowo wracać do przestępstw sprzed lat. Chodzi o napady z bronią, kradzieże i włamania do hurtowni czy sklepów. Pierwsze z nich sięgają jeszcze połowy lat dziewięćdziesiątych. Sprawców wcześniej nie wykryto i sprawy - a łącznie było ich ponad 100 - umorzono.
Zakończone właśnie śledztwo wykazało, że za napadami stał ten sam mężczyzna, który siedzi już w więzieniu i któremu teraz zarzucono popełnienie ponad setki kolejnych przestępstw.