Chłopiec został już przekazany babci. Kobieta, kiedy tylko usłyszała informację o odnalezieniu dziecka, skontaktowała się z norweską ambasadą w Polsce. Maluch przebywał wtedy w szpitalu. Jego sprawą zajął się sąd i uznał, że chłopiec może wrócić do domu pod opieką babci.
Do Norwegii trafi także jego ojciec, który jest podejrzewany o 32-letniej kobiety. W areszcie spędzi 40 dni - tyle bowiem powinna trwać jego ekstradycja. W trakcie rozprawy mężczyzna nie przyznał się do morderstwa i porwania. Twierdzi, że do polski przyjechał na wakacje.