Efekty są jednak mizerne, bo właściwie każdy z konfrontowanych dziś 10 podoficerów i szeregowych podtrzymał zeznania złożone wcześniej w prokuraturze i przed sądem, co nie pozwala na rozstrzygnięcie sprzeczności w tych zeznaniach. A dotyczą one tego, czy podczas ostrzału wioski jeden z szeregowych nakręcił zniszczony jeszcze tego samego dnia film. Dwóch zeznających pamięta, że tak było, sam autor filmu jednak zaprzecza. Twierdzi, że nie mógł uruchomić kamery, bo wyczerpała się w niej bateria.
Ci sami dwaj szeregowi opisują najpierw wydanie komendy do ostrzału z moździerza: "Trzy szybkie", a później niecenzuralną komendę: "Podp… nas, przerwać ogień". Żaden z pozostałych szeregowców nie potwierdza, że takie komendy słyszał.