Na pierwszej stronie "Gazety Wyborczej" znajdujemy informację o nowatorskim pomyśle studentów Uniwersytetu Wrocławskiego. Żacy chcą, by zaliczanie przez nich przedmiotów mogło być nagrywane, a na egzaminach ustnych pojawiali się obserwatorzy. "Powód: sprawa Piotra Ż., wykładowcy i polityka SLD, który wykorzystywał swoją pozycję na uczelni m.in. do molestowania i szantażu" - tłumaczy "GW". Podkreśla, że obserwatorzy są już do dyspozycji studentów z niektórych łódzkich i poznańskich uczelni.
Środowa "Gazeta Polska Codziennie" poświęca dużo miejsca kontrowersyjnemu posunięciu Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Pisze, że zamiast wyszkolonego oficera do Afganistanu wysłano sekretarkę jednego z dyrektorów. Sprawa może mieć poważne konsekwencje. Były agent CBA, a obecnie poseł PiS Tomasz Kaczmarek złożył już w tej sprawie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. "Rzeczywistym powodem skierowania jej do wyjazdu nie było zapewnienie należytego zabezpieczenia PKW [Polski Kontyngent Wojskowy], a umożliwienie [...] zarobienia dodatkowych kilkudziesięciu tysięcy złotych za misję poza granicami RP" - podkreślił w piśmie do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta.Ogromny bałagan w smoleńskich próbkach przysłanych przez Rosjan [PRASA]
"Spięte przypadkowo ze sobą próbki pobrane z ciał ofiar, nieopisane fiolki" - tak według "Faktu" wyglądają przekazane polskim śledczym przez Rosjan materiały ważne dla smoleńskiego śledztwa. Więcej informacji o tej sprawie znajdziecie już teraz w naszym przeglądzie prasy.
"Fakt" dotarł do dokumentu polskiej prokuratury, który szczegółowo opisuje stan przesłanych przez rosyjskich śledczych próbek krwi oraz tkanek pobranych od ofiar katastrofy smoleńskiej. Z cytowanego przez dziennik pisma wyłania się ogromny chaos. Niewykluczone, że uniemożliwi on wiarygodne przebadanie tych materiałów pod kątem obecności alkoholu, środków odurzających oraz hemoglobiny tlenkowęglowej. "W przypadku większości z nich brakuje opisów na nakrętkach i metryczkach, napisy są często nieczytelne, a nalepki poodklejane! Wiele dowodów w pojemnikach jest byle jak pospinanych gumkami" - ujawnia "Fakt". "W ogóle nie wiadomo, czy odpowiednie próbki rzeczywiście pochodzą od osób, do których w Moskwie zostały przypisane!" - podkreśla.
Tagi:
Fakt