Śledczy tłumaczą, że po odkryciu ciała przesłuchali jeszcze kilka osób, ale nikogo nie zatrzymali. Być może pomogą zabezpieczone na miejscu ślady m.in. krwi i opon. Od ukrycia ciała minęło jednak wiele czasu.
Matka zaginionej Eweliny, która rozpoznała pokazane jej przedmioty jako rzeczy córki, nie traci jednak nadziei. Tym bardziej, że nie pokazano jej ciała córki. Ja sama dokładnie nie wiem, czy to w ogóle jest ona. Dopiero, gdy ją zobaczę będę wiedziała. Takich kurtek, takich plecaków jest tysiąc. Gdyby nie żyła ja bym czuła. Ale ja czuje, że ona żyje - mówi w rozmowie z reporterem RMF FM.