Policja w Tomaszowie Mazowieckim w Łódzkiem sprawdza, w jaki sposób dwuletni chłopiec wyszedł ze żłobka w tym mieście. Malca siedzącego na skraju jezdni zobaczyli przechodnie i zawiadomili policję.

Policja w Tomaszowie Mazowieckim w Łódzkiem sprawdza, w jaki sposób dwuletni chłopiec wyszedł ze żłobka w tym mieście. Malca siedzącego na skraju jezdni zobaczyli przechodnie i zawiadomili policję.
Dwulatek "uciekł" ze żłobka. Policja sprawdza, jak do tego doszło (zdjęcie ilustracyjne) /Piotr Bułakowski /Archiwum RMF FM

Jak podała policja, sytuacja miała miejsce we wtorek. Około południa dyżurny funkcjonariusz odebrał zgłoszenie o dziecku siedzącym na skraju jezdni jednej z tomaszowskich ulic.

Na miejscu policjanci zastali przechodniów, którzy zwrócili uwagę na małego chłopca bawiącego się w kałuży. Okazało się, że dwulatek był tam bez żadnej opieki.

Policjanci ustalili, że chłopiec wyszedł z oddalonego o 50 metrów żłobka: prawdopodobnie wykorzystał chwilowe zamieszanie, kiedy dzieci przechodziły do innej sali. Dzięki czujności przechodniów nic mu się nie stało.

Tomaszowscy policjanci prowadzą w tej sprawie postępowanie.


(e)