Z szacunkowych obliczeń wynika, że w wyborach komunalnych głosowało 30-35 procent uprawnionych do głosowania, a w wyborach do Senatu 10-15 procent. Zdecydowana większość z nich oddała głos już w piątek, w drodze z pracy do domu.
Niska frekwencja to konsekwencja tego, że od czerwcowych wyborów parlamentarnych Czechy nie mają stabilnej sytuacji politycznej i brak jasnej odpowiedzi na pytanie, kiedy powstanie rząd, mający większość w parlamencie, i jaki on będzie - uważa politolog Jirzi Pehe.
Wyniki wyborów samorządowych będą znane w niedzielę rano. Kto zostanie senatorem, będzie wiadomo dopiero za tydzień, gdyż prawdopodobnie żaden z kandydatów nie otrzyma ponad połowy głosów i potrzebna będzie druga tura wyborów.