W szpitalach przebywa jeszcze ośmiu poszkodowanych osób. Stan trzech z nich, leczonych w siemianowickiej „oparzeniówce” jest - jak oceniają lekarze – poważny.
Policja wszczęła już śledztwo w sprawie pożaru. Jak pokazały badania, podpalacz miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu; przed oficjalnym przesłuchaniem musi wytrzeźwieć w policyjnym areszcie.
33-latni sprawca pożaru musi liczyć się z zarzutem "sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób, którego następstwem była śmierć człowieka". Grozi za to od 2 do 12 lat więzienia.