Wtedy właśnie Donald Tusk oznajmił pani komisarz, że ma zrezygnować ze swego stanowiska i objąć mandat europarlamentarny. Podobno Hübner nie ukrywała rozczarowania. Liczyła, że pozostanie komisarzem, i to nie tylko przez najbliższe pół roku, ale przez najbliższe pięć lat.
Symptomatyczne jest to, że polska komisarz od tego czasu zamilkła i unika dziennikarzy oraz jasnej deklaracji, że zrealizuje napisany przez Tuska scenariusz. A w tym zapisane było, że po jej rezygnacji, na stanowisko komisarza wyznaczony zostanie któryś z polskich urzędników, albo że od razu obejmie je Lewandowski, który za pół roku przeskoczy z jednego fotela komisarza na drugi. Teraz trwa oczekiwanie na to, co zrobi Danuta Hübner; czy będzie walczyła dalej, czy podda się woli premiera.