Do wypadku doszło 960 metrów pod ziemią, w kamiennym wyrobisku transportowym. Mężczyzna wpadł pod jeżdżącą tam kolejkę. Był żonaty, osierocił dwoje dzieci. W kopalni pracował od 20 lat.
To już 14. ofiara śmiertelna w polskim górnictwie węgla kamiennego i 20. w całym polskim przemyśle wydobywczym.