Zwyciężając, PO straciła wygodne alibi, którym mogła dotąd tłumaczyć nie realizowanie swoich zapowiedzi. Prezydent Komorowski nie zawetuje przecież pakietu ustaw reformujących służbę zdrowia min. Ewy Kopacz, jak to zrobił jego poprzednik. Mając pełnię władzy partia Donalda Tuska nie będzie też mogła odwlekać reformy finansów.
Tu jednak czai się pułapka, bo Bronisław Komorowski obiecywał w kampanii rzeczy, które mieszczą się w niej z trudem. Rychły i wyraźny wzrost płac nauczycieli, służb medycznych, refundacja zapłodnienia In vitro, powrót zniżek dla studentów – to nie są zapowiedzi, które wyborcy łatwo zapomną.
Nie tylko więc skończy się tłumaczona prezydenckimi vetami bezczynność, ale też do góry pójdzie poprzeczka społecznych oczekiwań wobec rządzących.
Na dodatek mimo pełni władzy Platforma będzie miała przed sobą widmo bliskich, bo już przyszłorocznych wyborów parlamentarnych, i silną opozycję, wzmocnioną przez okazałe mimo przegranej wyniki wyborcze Jarosława Kaczyńskiego i Grzegorza Napieralskiego.
W wypadku Jarosława Kaczyńskiego przegrana zaś wcale nie oznacza osłabienia. Lider PiS przegrał, ale nieznacznie i w dobrym stylu. Fakt, że to już czwarte z rzędu przegrane wybory Prawa I Sprawiedliwości brzmi wprawdzie mocno, ale niczego nie przesądza; przegrywając prezes PiS zdobył o 3 miliony głosów więcej, niż jego partia w wyborach parlamentarnych w 2007.
Paradoksalnie większym kłopotem mogłaby być dla PiS wygrana w wyborach. Partia straciłaby prezesa, co przy dominującej nad całym ugrupowaniem osobowości Jarosława Kaczyńskiego byłoby znacznie istotniejszym osłabieniem. Dodatkowo wzmacniałaby je konieczność konkurowania jego prezydentury z silnym rządem Platformy, co nie służyłoby wprawdzie raczej PO, ale traciłby na tym także PiS.
Prezes Kaczyński jest dziś silny poparciem dotąd niespotykanym – blisko połowy wyborców. Ma też bardzo wygodną pozycję głównego krytyka mającej pełnię władzy Platformy, która składając w kampanii długą listę obietnic sama dostarczyła mu amunicji – bo przecież niełatwo je będzie zrealizować.
A pierwsze z rozliczeń, o których Jarosław Kaczyński mówił już wczoraj, dotyczyć będzie kwestii dodatkowe, w kampanii wyborczej pomijanej; wyjaśnienia przyczyn katastrofy 10 kwietnia. „Musimy uzyskać odpowiedzi, w każdym wymiarze; moralnym, politycznym i prawnym” – mówił prezes PiS.
Słowa Józefa Piłsudskiego, które przywołał: „być zwyciężonym i nie ulec – to zwycięstwo” opisują sytuację Jarosława Kaczyńskiego bardzo dobrze. Tak jak bardzo dobrze sytuację Platformy opisują słowa „zwyciężyć i spocząć na laurach – to klęska”.