Na opublikowanym przez prasę zobowiązaniu nie ma śladu decyzji ministra o odtajnieniu. Brak pieczęci jednoznacznie wskazuje, że dokumenty skopiowano wcześniej.
To przestępstwo – mówi poseł Janusz Zemke, który powiadomił prokuraturę wojskową. To można sprawdzić, kto brał dokument do ręki, kto dokonał kserografowania oryginalnych dokumentów wywiadu wojskowego będących w gestii służb - zaznacza poseł.
Dokumenty te znaliśmy w momencie, gdy publikowaliśmy tekst – to oświadczenie redaktora naczelnego „Gazety Polskiej”. Oznacza to, że ściśle tajne dokumenty skopiowano i wyniesiono na długo przed ich odtajnieniem.
Za całość likwidacji i weryfikacji WSI, w tym także za bezpieczeństwo dokumentów, odpowiada Antoni Macierewicz.