Konstanty Dombrowicz podkreślał m.in., że miejskie spółki muszą przyjąć do wiadomości fakt, że niekiedy poniosą straty finansowe. W centrum Bydgoszczy stoi sporo pustych lokali należących do miasta. Czy lepiej wynająć je za połowę ceny, czy może lepiej, aby wciąż stały puste i generowały koszty związane choćby z ochroną? Co z tego, że chwilowo dopłacimy? Później możemy mieć z tego zysk w postaci zatrudnienia mieszkańców, a to z kolei oznacza odprowadzanie podatków, czyli PIT, który wraca do miasta w blisko 40 procentach - mówił. W programie jego komitetu znalazł się też punkt dotyczący zmian opłat pobieranych przez miasto od drobnych przedsiębiorców z terenów targowisk. W ocenie Dombrowicza w sezonie zimowym opłaty te powinny być niższe, ponieważ wtedy przedsiębiorcy mają znacznie niższe dochody.
Kandydat na prezydenta zapowiedział też m.in. budowę czteropasmowej jezdni na całej trasie W-Z, powstanie regionalnego parku rekreacji, budowę ulic osiedlowych, likwidację strefy parkingowej na obrzeżach śródmieścia, rozwój największej dzielnicy Bydgoszczy - Fordonu oraz aktywizację seniorów.
Musimy też zachęcić młodych ludzi do podejmowania nauki w zakresie szkolnictwa zawodowego i sprawić, by po zakończeniu edukacji zostali w mieście. Spróbujemy zatrzymać ich w Bydgoszczy budując mieszkania w partnerstwie z deweloperami i spółdzielniami mieszkaniowymi - zapowiedział.
Konstanty Dombrowicz był prezydentem Bydgoszczy w latach 2002-2010. Pierwszy raz startował jako kandydat Bydgoskiego Porozumienia Obywatelskiego, mającego poparcie PO. Na kolejną kadencję został wybrany w 2006 r. z ramienia swojego KKW Konstantego Dombrowicza. Przed czterema laty bezskutecznie ubiegał się o ponowny wybór. Jako kandydat KKW Konstantego Dombrowicza Miasto dla Pokoleń przegrał w drugiej turze wyborów z wojewodą kujawsko-pomorskim Rafałem Bruskim (PO).
Jak odnieść sukces w wyborach? "Trzeba zapleść konkrety z emocjami i wpasować się w podziały"
(mn)