Do nielicznych wciąż czynnych stacji benzynowych w Bagdadzie ustawiają się kilometrowe kolejki. Ulice, jeszcze półtora miesiąca temu całkowicie zakorkowane, dziś są puste. Irakijczycy twierdzą, że wszystkiemu winna jest korupcja.
Puste baki samochodów to jednak tylko jeden z przejawów poważnego kryzysu gospodarczego w Iraku. Inflacja w kraju sięga 50 procent, a pod koniec przyszłego miesiąca skończy się finansowany przez Amerykanów program odbudowy. A pracy wciąż jest wiele – mieszkańcy Bagdadu dostawy prądu otrzymują przez najwyżej trzy godziny dziennie.