Były kapitan kadry w starciach z Niemcami czy Gibraltarem nie zagrał wybitnie. Ba, zagrał po prostu przeciętnie, ale i tak mógł liczyć na największą owację spośród wszystkich naszych piłkarzy. Tak było we Frankfurcie, gdzie wchodzącego na boisko Kubę witały gromkie oklaski oraz długie skandowanie jego nazwiska, podobnych gestów kibicowskiego uznania nie brakowało też na Stadionie Narodowym.
W Warszawie Błaszczykowskiego wyróżnili też jego koledzy z boiska. Kluczowa była 59. minuta. Wtedy do rzutu karnego powinien podejść któryś z wytypowanych wcześniej zawodników, z Robertem Lewandowskim na czele. Ostatecznie jednak piłkę na wapnie położył Błaszczykowski, który zamienił jedenastkę na gola, który mu się po prostu należał.
Teraz przed Polakiem dużo pracy. We Fiorentinie Błaszczykowski będzie walczył o powrót do dawnej formy. Przyda się ona jemu i całej naszej narodowej drużynie.
Dla Was też Kuba Błaszczykowski jest wyjątkowym zawodnikiem? Piszcie w komentarzach!
Maciej Jermakow