RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Trzymajmy się jasnych zasad!

Piątek, 8 maja (13:13)

Przez dwa dni Kraków gościł ponad tysiąc osób - przedstawicieli samorządów , świata biznesu, nauki i mediów na Europejskim Kongresie Samorządów. Dominował oczywiście temat rosnącej roli regionów, samorządów i jak najlepszego wykorzystania środków unijnych. W rozmowach i dyskusjach powróciła też kwestia wprowadzenia kadencyjność prezydentów, burmistrzów i wójtów. Jak widać ciągle jest to temat, mimo, że od wyborów samorządowych minęło już pół roku.

Nie dziwię się, że dla polityków wprowadzenie kadencyjności samorządowców  jest szczególnie atrakcyjną  perspektywą. Od kiedy prezydent miasta jest wybierany przez mieszkańców w wyborach bezpośrednich, jego pozycja jest coraz silniejsza. Przez ostatnie 12 lat prezydenci stali się niezależni i coraz częściej nie chcą i nie muszą liczyć się z partiami politycznymi. Jak zauważył podczas jednego z paneli prezydent Gliwic Zygmunt Frankiewicz, który jest prezydentem już 22 lata, gdy zaczynał swoją prace na tym stanowisku, poseł stał w  hierarchii ważności o wiele wyżej niż prezydenta miasta. Teraz te proporcje się odwracają. Trudno więc się dziwić, że partie wprowadzając kadencyjność bardzo chciałyby ukrócić tą niezależność i odzyskać wpływy w samorządach, pozbywając się w ten sposób ludzi, których nie mogą prześcignąć w wyborach powszechnych. Na marginesie trzeba doprecyzować, że odzyskanie wpływu na samorząd nie oznacza jedynie obsadzenia stanowiska prezydenta "swoim człowiekiem", ale także obsadzenie innych stanowisk w mieście. A jest to zjawisko niebezpieczne dla miasta, ponieważ samorządowiec wie, że dla własnego bezpieczeństwa należy zatrudnić fachowca, który wie co robi. Polityk - w pierwszej kolejności stanowiskami spłaca długi w stosunku do swojej partii. Jest jeszcze inna kwestia. Miasta ze stabilną władzą rozwijają się szybciej niż te, przez które przetaczają się zawieruchy polityczne.

Jestem za tym, żeby tak jak do tej pory mieszkańcy weryfikowali w wyborach, czy chcą, aby dany prezydent, burmistrz czy wójt kontynuował swoją pracę.  Jeżeli się nie sprawdza, przegra wybory. Zasada jest jasna i przejrzysta. Mieszkańcy wiedzą lepiej, kto powinien pracować dla ich miasta niż politycy.

Źródło:  
Dalsza część artykułu pod materiałem video: