Rafał Trzaskowski, który był gościem w poniedziałkowym programie tygodnika Newsweek i portalu Onet, został zapytany, ile czasu będzie potrzebował na zebranie podpisów, aby zarejestrować się jako kandydat w wyborach prezydenckich, a ile dostanie w praktyce.
Kodeks wyborczy jasno mówi o dwóch tygodniach. Rozumiem, że w tej chwili śpieszy się rządzącym i jeżeli będzie to 9 czy 10 dni, to uznam to za całkowicie uzasadnione - powiedział prezydent Warszawy. Jeżeli rząd będzie próbował prowadzić do farsy wyborczej, to pewnie da nam trzy dni na zbieranie podpisów - zasugerował.
Mam nadzieję, że PiS wyciągnął lekcję z tego co zrobił w maju, gdzie próbował organizować wybory w całkowicie niedemokratyczny sposób i tym samym doprowadził do naruszenia tego co najważniejsze, czyli autorytetu państwa - powiedział Trzaskowski. Wyraził przy tym nadzieję, że tym razem nie będzie "farsy wyborczej" i terminy na rejestrację komitetu, na zbiórkę podpisów i na samą kampanię wyborczą będą "jednak poważne".
Kandydat KO na prezydenta został też zapytany, czy zamierza podczas kampanii jeździć tam, gdzie zwykle PiS wygrywa, bo do tej pory spotykał się raczej z mieszkańcami województw, gdzie sondażowo to PO ma przewagę. Prawdopodobnie w ten weekend będziemy w Małopolsce - zadeklarował. Będziemy starali się odwiedzić wszystkie regiony jeśli tylko czas na to pozwoli - dodał Trzaskowski.