We wrześniu 2008 roku samolot, którym muzyk miał wracać po koncercie do domu w Kalifornii, rozbił się tuż po starcie. Zginęły cztery osoby: dwóch pilotów oraz dwóch współpracowników perkusisty. Oprócz Barkera katastrofę przeżył Adam "DJ AM" Goldstein. Rok później Goldstein zmarł z powodu przedawkowania leków przeciwbólowych.
Cały płonąłem, moje ciało było pokryte paliwem, w pewnym momencie zorientowałem się, że jestem poza samolotem i za chwilę maszyna wybuchnie - wspomina katastrofę Travis Barker.
Barker doznał oparzeń 3 stopnia na torsie i nogach. Poparzonych miał 65 procent powierzchni ciała. Przeszedł w sumie 27 operacji. W szpitalu spędził wiele miesięcy.
Ludzie w szpitalu musieli mi zabierać telefon, bo dzwoniłem do znajomych, oferowałem milion dolarów i błagałem, żeby ktoś mi pomógł umrzeć - opowiada.
Barker, który w listopadzie skończy 40 lat, przyznaje, że dziś żyje tylko dzięki swoim dzieciom. Świadomość, że jest ojcem - tylko to dodawało mu sił przez ostatnie 7 lat.
(j.)