RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

To nie jest ostatni taniec!

Środa, 4 lutego (14:05)

Kolejny raz w krótkim czasie spotykam się z Indilą. I za każdym razem mam to samo wrażenie: kindersztuba, nienaganne słownictwo, szacunek dla rozmówcy, uważność, empatia. Jak nie gwiazda! Oby się nie zmieniała!

Niedawno miałam okazję przeprowadzać z nią wywiad dla „Twojego Stylu” (ten numer jeszcze kilka dni w kioskach;-), wczoraj podziwiałam, jak śpiewa swój "Derniere danse", czyli "Ostatni taniec" podczas rozdania Bestellerów Empiku. Udało nam się też zamienić kilka zdań po obowiązkowej dla zwycięzców "ściance". A za kilka dni gwiazda wystąpi na gali 25-lecia RMF FM.

Dobra passa Indili trwa u nas od prawie roku. Ona sama jest tym zadziwiona, ale też mocno ucieszona. W plebiscycie na Przebój Roku słuchacze RMF FM dali jej piosence "Derniere danse" pierwsze miejsce. Teraz Indila odebrała nagrodę Bestseller Empiku. Jej płytę kupiło w Polsce ponad sto tysięcy osób. Sto tysięcy! I to w czasach, kiedy ludzie płyt nie kupują, a język francuski nie cieszy się jakąś ogromną popularnością. Wczoraj na gali jedna ze znajomych osób powiedziała mi nawet z uśmiechem: "ni w ząb nie rozumiem, o czym ona śpiewa, ale chcę tego słuchać!"

Artystka naprawdę nazywa się Adila Sedraia, ma 30 lat, urodziła się w Paryżu. Ma korzenie indyjskie, algierskie, kambodżańskie i egipskie. Tyle wiadomo. Mało. Ona sama nie opowiada o życiu prywatnym. W czasach, kiedy gwiazdy pokazują zdjęcia ze żłobka i zdjęcia tego, co dziś jadły na śniadanie - ewenement.

Mnie jednak w Indili ujmuje coś innego. Zabrzmi to może staroświecko  - ale to osoba dobrze wychowana. Ma w sobie dużo empatii i skromności. Może to dlatego, że karierę zaczęła stosunkowo późno? Bliscy od zawsze mówili jej, że pięknie śpiewa. Ale ona do matury sama sobie zabraniała takich myśli. Dopiero na początku studiów wzięła udział w konkursie wokalnym na uczelni. Wygrała i stwierdziła: "to już ten czas, poświęcę się temu zawodowo". Najpierw jednak długo pisała piosenki dla innych i śpiewała w chórkach. To nauczyło mnie cierpliwości - powiedziała mi. I przyznała, że była szczęśliwa, kiedy inni wykonywali to, co napisała. Oczywiście dziś - pisząc dla siebie - czuję większą wolność. Mam czasem wrażenie, że stoję na brzegu morza i patrzę na horyzont, który nie ma końca.

Indila powiedziała mi też, że uwielbia wszystkie gatunki muzyczne, ale najbardziej jazz, zwłaszcza gipsy-jazz. Lubi też francuskie variete i pop z charakterem. Jestem nawet gotowa pokochać metal, pod warunkiem, że odnajdę w nim piękną melodię. Uwielbiam muzykę klasyczną - mam wrażenie, że słuchając jej, jestem najbliżej siebie, że to jest moment dla mnie.

Kiedy pytam, czy nagły światowy sukces mocno zmienił jej życie, mówi: wszystko jest tak samo, oprócz jednego. Wcześniej kochało ją czy lubiło kilka osób. Dziś te emocje stały się międzynarodowe. Mnóstwo ludzi okazuje jej uczucia. Przyznaje, że na początku miała przez to zamęt w głowie. Szybko jednak zrozumiałam, że to wspaniały dar. I nawet jeśli ta miłość jest chwilowa, to na dziś jest szczera i prawdziwa. Więc ją przyjmuję.

I jeszcze jedno: Indila umie się wspaniale wysławiać. Mówi piękną francuszczyzną. Nie slangową, nie potoczną, ale niemal literacką.

Gwiazda nowego formatu? Oby. Mocno trzymam kciuki, żeby Indila się nie zmieniała.

Źródło:  
Dalsza część artykułu pod materiałem video: