Groził dziewczynom od nas, groził mi, że mamy dzieci, żebyśmy uważały, że może się coś im stać, jeżeli to gdzieś zgłosimy - mówi jedna z pracownic firmy.
Kiedy kontrolerzy z PEFRONU zaczęli przeglądać dokumenty, nie mogli uwierzyć w to, co w nich przeczytali. Właściciel firmy złamał wszystkie przepisy. Teczki pracownicze były niekompletne, brakowało orzeczeń o niepełnosprawności lub ich stopień był zmieniony, a zamiast wymaganych umów o pracę osoby niepełnosprawne miały umowy zlecenia i o dzieło.
Powiem wprost i się tego nie będę obawiał, że to jest typowe wyłudzenia środków i to nie byle jakich, bo ponad 100 tys. zł - mówi kontroler PEFRONU.