RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Sprawa się rypła

Sobota, 4 października (09:58)

Tak chyba trzeba określić awarię systemów informacyjnych policji. Oznacza to, że zwykły policjant został pozbawiony dostępu do bazy danych. Zatrzymując kierowcę na drodze nie może sprawdzić, czy samochód nie jest kradziony, a prawo jazdy kierowcy fałszywe. Idąc do kradzieży nie wie, do kogo należą odciski palców, a zatrzymując chuligana nie może sprawdzić, kto zacz.

Oczywiście, nie warto tragizować, starsi policjanci pamiętają, jak to się robiło, kiedy jeszcze nie było systemów informatycznych. Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców  (CEPiK) powstała tak naprawdę 13 lat temu, a Krajowe Centrum Informacji Kryminalnej (KCIK) ma zaledwie 11 lat. Robiło się wcześniej wszystko "na piechotę" i jakoś to chodziło. Ale młodsi, a tych jest większość  po czystkach Dorna i jego następców, są bez tych systemów trochę bezradni. Dlaczego więc te systemy "padły"?

Po pierwsze dlatego, że mało kto z szefów MSW rozumie, że systemy informatyczne się zmieniają, że postęp w tej dziedzinie jest tak wielki, iż wymaga on nieustannych pieniędzy. A tych w policji nie ma. Owszem znalazło się 300 milionów na zmianę wizerunku siedzib policji.  Taki miał pomysł minister Deskur na poprawę działalności policji i konsekwentnie go realizował. Zastępca Komendanta  Głównego Policji, który protestował, w wieku czterdziestu paru lat, musiał udać się na emeryturę. Mówiąc krótko, forsa na farbę się znalazła, na informatykę czy pensje policjantów już nie. Między innymi dlatego, że taka była polityka rządu ("mniej wizji, więcej telewizji"), a polityką rządzili merytoryczni amatorzy.

Po drugie dlatego, że tak naprawdę kategoria "policyjny informatyk" nie istnieje. Ruchy kadrowe w tym zespole ludzi były i są częste. W ciągu ostatnich trzech lat zmieniło się trzech zastępców komendanta głównego odpowiedzialnych za logistykę,  spośród których zaledwie jeden rozumiał - mniej więcej - o co chodzi w informatyce. Reszta policjantów odpowiedzialnych za tę dziedzinę,  to albo pasjonaci służby, albo amatorzy, którzy się dopiero uczą, albo pracują tylko po to, aby "załapać się" na emeryturę i robić prawdziwe pieniądze w firmach informatycznych. Jak im się nie da tych pieniędzy w służbie państwu, to skończy się przypadkiem Andrzeja M.

Syndrom tego ostatniego - to trzecia przyczyna policyjnych kłopotów. Każdy policjant pracujący w informatyce się boi. Każda odważniejsza decyzja może zostać niezrozumiana lub zrozumiana opacznie przez Biuro Spraw Wewnętrznych. Po co więc  kłopoty. Po co się dać tak "rozjechać", jak wspomniany Andrzej M. A w dodatku, co się tak naprawdę z nim dzieje. Ten zdolny informatyk, robiący karierę za rządów PiS i PO jest podejrzewany o branie łapówek. Choć od chwili, kiedy to ogłoszono minęło parę lat, to nie ma ani procesu, ani kary, ani uniewinnienia. "Więc o co chodzi?" - pyta zwykły policjant. I na wszelki wypadek - żadnych decyzji.

Tak koło się zamyka. A awarie będą częstsze. Ciekawe, co w tej sprawie zrobi Pani Minister?

Źródło:  
Tagi: policja
Dalsza część artykułu pod materiałem video: