Może to wina wiosennej pogody w październiku (rok temu mieliśmy już śnieg)? Może wina długiej poprzedniej zimy (jeszcze na początku kwietnia trzeba było odśnieżać)? Może wielkiego zamieszania w polskim sporcie w ostatnich tygodniach (Nawałka, Antiga, porażki, rozczarowania itp.)? Na razie jednak zimowe sporty jeszcze mnie nie pochłonęły. Ruszają już jednak prasowe spotkania ze skoczkami czy Justyną Kowalczyk - coroczny dowód, że zima się zbliża. W Solden ruszył alpejski puchar świata. Do zawodów w USA szykują się panczeniści i panczenistki. Biathlonistki kończą przygotowania. Zaraz ruszy ta wielka śnieżna karuzela.
Jeśli mam być szczery to największą radość w Soczi sprawiłby mi właśnie medal biathlonistek. Od lat systematycznie robią postępy, choć przecież daleko im popularnością do Kowalczyk, Stocha czy Żyły (może w tym też tkwi ich siła). Mozolnie pracują nad tym, by się poprawić. Poza skokami narciarskimi żeński biathlon to jedyna dyscyplina, w której mamy kilka równorzędnych zawodniczek. Sukces byłby naprawdę wspaniałą niespodzianką. Na pewno będę trzymał kciuki. Nieźle wyglądała w poprzednim sezonie też sytuacja naszych panczenów. Może więc łyżwiarstwo szybkie też da nam medalowy plon.
O skokach i narciarstwie biegowym powiedziano i napisano już tyle, że nie ma sensu za bardzo w to brnąć. Wiadomo, że to nasze największe nadzieje. Proszę tylko o jedno - o spokój. W poprzednim sezonie po fatalnym początku sezonu wieszczono rychły koniec trenera Łukasza Kruczka. Sytuacja w kadrze i mediach była naprawdę ciężka. Jak było później wszyscy wiemy. Dużo lepiej. Także dajmy wszystkim naszym sportowcom spokojnie pracować i rozliczmy ich dopiero po igrzyskach. Forma w Pucharze Świata będzie tym razem naprawdę sprawą drugorzędną.
Trudno też z jakimś entuzjazmem nie czekać na pozbawiony biało-czerwonych emocji turniej hokeja. Atmosfera na trybunach na pewno będzie niesamowita. Na najważniejsze spotkania nie ma już biletów. Finał Rosja - USA byłby chyba spełnieniem marzeń dla wielu fanów i ekspertów. Na pewno wyżej od Amerykanów stoją akcje Kanadyjczyków czy Szwedów. Ważne, że w Soczi zobaczymy wszystkie gwiazdy, bo MKOl dogadał się z NHL.
Na koniec chciałbym jeszcze życzyć i sobie i wam takiego polskiego medalu, którego nikt z nas się teraz nie spodziewa. Każde polskie podium będzie radością, ale takie miałoby szczególny smak.
Soczi? Na razie podchodzę ze spokojem
Sto dni zostało do zimowych igrzysk, zimowej imprezy czterolecia, którą od 20 lat oglądam zawsze w maksymalnym możliwym zakresie. Teraz też będę śledził ile się da, ale na razie o Soczi jakoś specjalnie nie myślę.