Jedna z nich przyznała się do winy, druga zaś zaprzecza postawionym jej zarzutom i w związku z tym może trafić na miesiąc do aresztu. Do tej pory wiadomo o kilku przypadkach wystawienia L-4 w zamian za korzyści majątkowe. Miały one kosztować po kilkadziesiąt złotych.
Dotychczas udokumentowaliśmy trzy przypadki przyjęcia korzyści majątkowej w zamian za bezpodstawne wystawienie L-4, jednak proceder mógł mieć szerszy charakter. Nie wykluczamy postawienia lekarkom kolejnych zarzutów - powiedział rzecznik policji w Jaworznie, nadkomisarz Jacek Sowa.
O procederze przyjmowania łapówek policjanci dowiedzieli się drogą operacyjną. Ich podejrzenia potwierdził 44-latek, który zeznał, że trzykrotnie zapłacił za fikcyjne zwolnienie po 50 zł.
Jedna z kobiet, która dwukrotnie wystawiła mężczyźnie L-4 w zamian za łapówkę, przyznała się do winy i wyraziła chęć dobrowolnego poddania się karze. W przyszłym tygodniu sąd zadecyduje o wymiarze kary. Decyzję w sprawie drugiej podejrzanej, która z kolei nie przyznaje się do winy, podejmie prokuratura oraz sąd.