Później rozpoczęło się wielkie przyjęcie. Na trasie przejazdu Sayako z pałacu cesarskiego do hotelu witały ją tysiące ludzi, krzyczących "Banzai" - "Dziesięć tysięcy lat pomyślności!". Panna młoda ubrana była w białą suknię w zachodnim stylu - na szyi miała naszyjnik z pereł.
Od dziś księżniczka Sayako będzie mieszkać w zwykłym apartamentowcu w centrum Tokio, a przygotowując się do roli zwykłej Japonki, wzięła już lekcje prowadzenia samochodu i gotowania. Teraz Sayako będzie miała również więcej czasu na swoje hobby - obserwowanie ptaków i tradycyjny japoński taniec.
Cesarz doradzi mi, bym nadal pielęgnowała dotychczasowe zainteresowania i nie rezygnowała całkowicie z dotychczasowego życia. Nie wiem jeszcze jak najlepiej wykorzystać tę radę, bo nie mam pojęcia jak teraz będzie wyglądało moje życie - przyznała księżniczka tuż po ceremonii ślubnej.
Dodajmy, że na nową drogę życia księżniczka dostanie z kasy cesarskiej - a faktycznie z kasy państwowej - 152,5 mln jenów (1,34 mln dolarów), co jest najwyższą sumą, przewidywaną w takiej sytuacji przez japońskie prawo.