Rzeczniczka WHO stwierdziła, że zakażenie jest ograniczone do jednej prowincji na wschodzie kraju i w związku z tym nie potrzeba zbytecznej paniki. Do Van we wschodniej Turcji ma wysłano pięciu specjalistów Organizacji. Mają oni zbadać, czy dzieci zaraziły się od drobiu, czy już bezpośrednio od siebie. Byłby to pierwszy przypadek przeniesienia choroby z człowieka na człowieka.
Laboratorium w Londynie potwierdziło, że przesłane z Turcji próbki to niezwykle groźny szczep choroby, H5N1.
W ciągu ostatniego tygodnia do szpitala w miejscowości Van trafiło około 40 pacjentów, u których lekarze podejrzewali ptasią grypę. Trzy z nich zmarły, a 15 wciąż pozostaje pod opieką lekarzy. Stan trzech osób jest krytyczny.