Decyzja ta oznacza, że dochody polskich rybaków w przyszłym roku zmaleją. Możliwe też, że niektórzy z nich zbankrutują. Dorsz jest podstawową rybą dla naszych rybaków, nie zrekompensuje im więc strat równoczesna decyzja o zwiększeniu połowu szprotek i śledzi.
Polscy rybacy zarzucają Unii, że opiera się ona na zaniżonych obliczeniach wielkości stada dorszy na Bałtyku. Ich zdaniem ryby tej jest w Bałtyku wystarczająco dużo i nie trzeba go chronić kosztem rybaków. Polska nie znalazła jednak żadnych sojuszników. Do swojego stanowiska nie przekonała nawet krajów bałtyckich. Rodzi to oczywiście pytanie, czy polski rząd zrobił wszystko, aby nie dopuścić do tej redukcji.