Ministerstwo Edukacji tłumaczy, że to resort nauki i szkolnictwa wyższego musi zapewnić lokal studentom. Twierdzi też, że informowało parlament studentów o konieczności wyprowadzki.
Faktycznie, studenci słyszeli o możliwej utracie siedziby, ale pierwsze pismo dostali pod koniec marca. Mieli się wyprowadzić podczas świątecznego tygodnia. Walczyli jednak o swoje; poparł ich też minister nauki. Ministerstwo edukacji sporządziło jednak kolejne pismo pod koniec kwietnia, a 2 maja zaplombowano drzwi. Ministrowie się zmieniali, a parlament studentów praktycznie od początku działalności trwał przy alei Szucha 25/3. Żadnemu ministrowi to nie przeszkadzało, aż pojawił się pan wicepremier Giertych - mówi Leszek Cieśla, przewodniczący studenckiego parlamentu.