Przestał chodzić do szkoły. Jak wyliczał, dziennie spędza na graniu w gry komputerowe około 10 godzin. Spędza czas w ten sposób, że budzi się rano i pierwsza rzecz, jaką robi to zaczyna grać – mówi o swoim pacjencie Szubański. On nie je, umawia się sam z sobą, że pogra przez godzinę, może przez dwie. Ale w tej grze się zatraca, czyli przestaje kontrolować swoje zachowanie. Bo tak go pasjonuje pokonanie kogoś tam w sieci, wejście na kolejny poziom gry – dodaje.
A w dzisiejszym dodatku do „Gazety Wyborczej” – „Co jest grane?” – znajdziecie pożyteczne adresy dla wszystkich, którzy interesują się muzyką, teatrem i sztuką.