Chłopaka szuka kilkudziesięciu policjantów. Wiadomo, że sprzed szkoły odjechał samochodem z kolegą. Noc spędził poza domem. Ma wyłączony telefon więc nawet rodzice nie mogą się z nim skontaktować. Trudno także wyjaśnić przyczyny dla których zaatakował kolegę. Świadkowie mówią, że uczniowie pokłócili się. Ofiara stanęła w obronie innego ucznia a to nie spodobało się napastnikowi. Na przerwie poza terenem szkoły młodzi ludzie zaczęli się szarpać. Jeden z nich wyjął scyzoryk i trzy razy ranił kolegę.
W szkole zarówno napastnik i ofiara uchodzili za spokojnych uczniów.
To już kolejna podobna tragedia w ostatnim czasie. W zeszłym tygodniu, w Krakowie osiemnastolatek śmiertelnie dźgnął nożem kuchennym siedemnastolatka.