Według sejmowych ekspertów, Sejm ma same uzasadnione wydatki. Musi się zająć organizacją polskiej prezydencji w Unii w wymiarze parlamentarnym, organizacją sesji Zgromadzenia NATO. Tylko na te dwa cele potrzeba 11 milionów złotych. Wzrost wydatków bieżących wynika zaś ze wzrostu cen. Wzrost cen nie jest za to usprawiedliwieniem dla prezydenta.
Tu pojawiają się pytania, dlaczego na zakupy kancelaria głowy państwa chce wydać aż 17 milionów złotych, a na podróże krajowe o 9 procent więcej niż w tym roku. Wątpliwości budzi również budżet podległego Lechowi Kaczyńskiemu Biura Bezpieczeństwa Narodowego wyższy o 23 procent. Eksperci sejmowi domagają się w tym miejscu wyjaśnień.
Takich wyjaśnień nie domagają się za to od Kancelarii Senatu w temacie prawie 12-procnetowego wzrostu wydatków na obsługę senatorów. Jak czytamy w opinii, ten wzrost związany jest m.in. z ustawowym obowiązkiem zapewnienia senatorom możliwości wykonywania mandatu, a w szczególności… bezpłatnych przejazdów i przelotów na terenie kraju.