Przed Guzmanem na liście znalazł się szwajcarski magnat naftowy, a tuż za nim - dziedzic fortuny po przedsiębiorcy branży chemicznej ze Stanów Zjednoczonych.
W odpowiedzi na publikację listy najbogatszych meksykański prezydent Felipe Calderon powiedział, że czasopisma nie tylko atakują i kłamią o sytuacji w Meksyku, ale także wychwalają przestępców.
Prokurator generalny Eduardo Medina Mora dodał natomiast, że "Forbes" broni przestępczości zestawiając ze sobą godną ubolewania działalność poszukiwanego w Meksyku i poza granicami przestępcy z uczciwym przedsiębiorcą.