Aby złapać mężczyznę, urządzano zasadzki, a w nocy lasu pilnowali harcerze. Edward Bejnarowicz, komendant Straży Leśnej w Nadleśnictwie Kalisz Pomorski mówi wprost: podpalacz podkłada ogień i zapada się pod ziemię.
Policja nie chce siać paniki, ale przyznaje, że mężczyzna prawdopodobnie zaczął też grasować w mieście. Mówimy tutaj między innymi o samochodzie. Było też podpalenie garaży, budynków gospodarczych, jak również altany ogrodowej czy niezamieszkałego budynku – mówi Maciej Karczyński z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. Przyznaje, że policja łączy wszystkie sprawy.