RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

My jesteśmy krasnoludki. Hopsa sa, hopsa sa!

Czwartek, 27 listopada (18:20)

Doszło do sfałszowania wyborów. Tak jednoznaczna ocena została zawarta w wywiadzie dla radia RMF FM przez rzecznika PIS Marcina Mastelerka.

Gość Kontrwywiadu nie miał wątpliwości. To ważne. Nic gorszego, jak wahający się świadek, gdy ruszy już prokuratorskie śledztwo.

Czy ruszy? No jak najbardziej. Prokuratura nie ma wyboru. Przestępstwo nadużycia wyborczego określone w przypisie art. 248 k.k ścigane jest z urzędu. Jakiś malkontent z prokuratury pewnie stwierdzi, że prokuratura ma jeszcze za mało danych, by wszcząć takie postępowanie, ale nic z tego  - świadek Marcin Mastalerek wie wszystko. Na pytanie, kto sfałszował wybory, odpowiedź jest jednoznaczna. "To nie krasnoludki, tylko zielone ludziki".

Całe szczęście, że krasnoludki są poza podejrzeniem i śledztwo może się skupić tylko na zielonych ludzikach, tym bardziej, że świadek precyzuje, kogo ma na myśli. Chodzi o tych z PSL-u, którzy mają rodowód ZSL-owski. Wszak "mają oni bardzo duże doświadczenie". Jak sądzę, chodzi o doświadczenie w fałszowaniu wyborów.

Myli się ten, kto myśli, że udzielając wywiadu gość Konrada Piaseckiego wskazał tylko sprawców występku fałszerstwa wyborczego. Nasz świadek przedstawił również mechanizm przestępczy czas i jego miejsce popełnienia. Stwierdził po pierwsze: "fałszowanie było może nie na polecenie odgórne, ale za zgodą i pozwoleniem, a robiono to oczywiście na dole". Po drugie: "Dużo łatwiej jest wypaczyć wynik wyborów i sfałszować wybory samorządowe niż wybory parlamentarne czy prezydenckie". I co najważniejsze: "To było na pewną skalę w 2010 roku, ale teraz o 50 proc. wzrosło".

Tego samego dnia co Marcin Mastelerek, wywiadu udzielił Joachim Brudziński, który wskazał, że fałszerstwa polegały na dosypywaniu kart, dopisywaniu krzyżyków, jak również były przypadki przekupstwa.

A zatem proceder ten trwa od kilku dobrych lat! Wszystko to wskazuje, że sprawcy uczynili sobie z niego stałe źródło dochodu i działają systemowo w zorganizowanej grupie przestępczej na terenie całej Polski.

No tu żarty się kończą.

Prokuratura po wszczęciu śledztwa winna zatem natychmiast zabezpieczyć wszystkie karty do głosowania oraz protokoły z poszczególnych komisji. W dalszej kolejności winna przesłuchać wszystkie osoby, które brały udział w głosowaniu. Na wszelki wypadek powinna przesłuchać też tych, którzy nie głosowali, a nóż coś wiedzą i dlatego nie poszli do wyborów? Następnie w każdym lokalu wyborczym należałoby dokonać oględzin, a nawet przeprowadzić eksperyment procesowy, by określić, kto gdzie siedział, jakie miejsce zajmował i co mógł z tego miejsca zaobserwować.

Śledztwo winno być powierzone CBA (aspekt korupcyjny), które zapewni zabezpieczenie monitoringu przed każdym lokalem wyborczym oraz zgromadzenie bilingów, by ustalić, z kim rozmawiali członkowie komisji wyborczych przed wyborami, podczas ich przeprowadzania oraz po wyborach.

Dopiero tak zakrojone na szeroką skalę, rzetelnie i starannie przeprowadzone śledztwo jest w stanie dać pozytywne i oczekiwane efekty.

A co, jeżeli prokuratura zbagatelizuje sprawę? O zgrozo, dajmy na to, odmówi wszczęcia śledztwa albo nie daj Boże umorzy postępowanie? Wówczas bezwzględnie należałoby przyjrzeć się  prokuratorowi, który podjął taką decyzję i zapewne w kolejnym wywiadzie okaże się, że to jak pisał Mikołaj Gogol, "porządny człowiek prokurator; ale i ten prawdę mówiąc świnia’’.

Źródło:  
Tagi: wybory
Dalsza część artykułu pod materiałem video: