Założenie jest takie, że wstępnie naszego PIT-a wypełni system komputerowy w urzędzie skarbowym. Fiskus i tak ma przecież wszystkie zestawienia od naszych pracodawców, więc wie, ile zarobiliśmy.
Od przyszłego roku nasza rola ma się tylko sprowadzać do wejścia na stronę internetową Ministerstwa Finansów, zalogowania się i zaakceptowania deklaracji lub dopisania interesujących nas ulg.
Kto nie ma internetu, będzie się niestety musiał pofatygować do urzędu. W teorii to brzmi pięknie, kłopotem mogą być tylko słabe serwery naszej skarbówki, które do tej pory nie były odporne na zbyt duże zainteresowanie podatników.
(bs)