W ramach przygotowań, Adam Małysz pod kierunkiem swojego trenera Fina Hannu Lepisto, korzystał z technologicznych nowinek.
Jednym słowem, żaden nawet najmniejszy błąd podczas skoku nie umknie uwagi Małysza oraz jego sztabu szkoleniowego. Wszystko po to, by z Vancouver Małysz wrócił z brakującym "ogniwem".
Trzymamy kciuki. Po brązowym i srebrnym medalu zdobytym przez Małysza w Salt Lake City, w Vancouver, czas na złoto.